TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Andrzej Grabowski: O Mazurach na Mazurach

400x300

Andrzej Grabowski najlepiej odpoczywa na Mazurach (fot. TVP)

W 1974 roku „orły Górskiego” miały motywację do walki o przepustkę do światowego footballu. Nasi obecni reprezentanci już tam są, mają pieniądze, więc nie miało ich co uskrzydlić – mówi Andrzej Grabowski, który wystąpi z monologiem w Mazurską Noc Kabaretową w Mrągowie.

Panie Andrzeju, który raz wystąpi Pan na Mazurskiej Nocy Kabaretowej?

Andrzej Grabowski:
Wbrew pozorom, które zdaje się sugerować pana pytanie, zaledwie po raz drugi. Ostatni raz bodaj chyba osiem lat temu.

Tym razem przyjął Pan zaproszenie kabaretu „Rak”…

A. G.: Przyjąłem, bo lubię i Noc Mazurską i ten kabaret.

Co Pan zaprezentuje?

A. G.: Monolog.

O czym?

A. G.:
A, to owiałem mgłą tajemnicy. Za żadne skarby nie podam żadnego szczegółu. Mogę tylko powiedzieć, że inspiracją są moje wakacyjne pobyty na Mazurach.

Jest Pan znany jako miłośnik Mazur, ale choć są piękne, to pogoda niepewna, a i komary potrafią dokuczyć. Nie nęcą Pana ciepłe kraje?

A. G.:
Nie. Byłem tam, ale na tamtejszych plażach czuję się tak, jakbym był grillowany.

Niech mi Pan wytłumaczy taki fenomen. Nasza drużyna miała optymalne warunki przygotowań. Nie gorsze niż każda inna. A stało się, jak się stało. A w 1974 roku „orły Górskiego” miały jednak gorsze warunki przygotowań od innych, zwłaszcza tych z Zachodu. No i nie te pieniądze w perspektywie. A zagrali wspaniale. Na czym polegał ten fenomen?

A. G.: To były inne warunki, inne czasy. Po pierwsze, nasi zawodnicy grali wtedy tylko w Polsce i mieli dziką ambicję wybicia się na światowy i europejski poziom. To była dla nich jedyna szansa. A dziś nasi chłopcy mają takie mecyje na co dzień, w swoich zachodnich klubach. Występ w reprezentacji ich nie uskrzydla. Ani prestiżowo, ani finansowo. Poza tym wtedy nasi latami przygotowywali się razem, ciągle ze sobą grali. Teraz nie było warunków do takiego zgrania, bo każdy gra gdzie indziej. Czyli każdy sobie rzepkę skrobie. Stąd takie efekty.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Lubczyński