TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Maurycy Polaski: staramy się, by były nowe numery

400x300

Maurycy Polaski i Łukasz Rybarski z Kabaretu pod Wyrwigroszem (fot. Jan Bogacz/TVP)

– Jeśli chodzi natomiast o zawodowe sprawy to każdy z nas jeszcze coś robi. Mamy studio, które jest przez nas wykorzystywane, albo wynajmowane. Każdy z nas ma teatr w Krakowie, albo Stu, albo Ludowy, albo Bagatela. Jednak kabaret jest naszym podstawowym zajęciem, a reszta jest dodatkiem – mówi Maurycy Polaski z Kabaretu pod Wyrwigroszem.

Szczególnie w okresie wakacji odbywa się wiele kabaretonów, np. w Szczecinie, czy Mrągowie. Co szczególnego jest jeśli chodzi o Kabaretowe Wakacje z Duchami?

– Przede wszystkim różni się tym, że odbywa się co roku w innym miejscu. Pomimo, że jest to impreza cykliczna to co roku województwo Świętokrzyskie oferuje jakieś fajne miejsce. Tam jest mnóstwo zamków, tych zabytków, gdzie można tego typu przedsięwzięcie zrealizować, gdzie może straszyć i gdzie można to wszystko ładnie oświetlić. Jak do tej pory każde z tych miejsc było na tyle urokliwe, że można było tam przeprowadzić kabareton. Różni się jeszcze tym, ale to z kolei jest na minus, że zawsze jest z odtworzenia.

Podczas Kabaretowych Wakacji z Duchami gospodarzem jest Kabaret pod Wyrwigroszem. W tej edycji imprezy głównym bohaterem był premier Malcolm Mózg, przeżywający wybory przewodniczącego w Palecie Odstraszycielskiej i starający się dać odpór przeciwnikom z Paniki i Strachliwości. Skąd taki pomysł?

– To jest pomysł Leszka Kumańskiego. On zwykle rzuca hasło, jakie będzie obowiązywało w danej edycji kabaretonu. W ubiegłym roku było to biuro podróży Horror Travel, a w tym zawirowania na scenie politycznej. My dostajemy główne wytyczne, a już resztę tej całej narracji wymyślamy sami i wpisują się w to inni wykonawcy.

Czy wykonawcy – w tym roku poza Kabaretem pod Wyrwigroszem były Smile, Kabaret Skeczów Męczących, Nowaki, Łowcy.B, Artur Andrus oraz Jerzy Kryszak – przygotowują nowe skecze, czy też adaptowane są znane już numery?


– Optymalnie każdy, kto robi kabareton dla telewizji, chciałby, żeby były nowe numery. Wydaje  się, że w tym roku udało się w większości namówić wykonawców do stworzenia nowych. Chociaż, ja znam kolegów i wiem, że nie wszystko było nowe. Staramy się tak uprawiać konferansjerkę, która łączy poszczególne skecze, żeby były tam tematy aktualne, tym co się dzieje tu i teraz. Żarty muszą być jakoś uzasadnione.
Jak w każdym kabaretonie ważny jest kontakt z publicznością. Tu namawia się widzów, żeby dostosowali się do konwencji widowiska, jeśli chodzi o stroje, czy charakteryzację…

– Tutaj, jak widzowie telewizyjny mogli zobaczyć, na widowni siedzą czasami postacie straszne. Do końca nie wiem, czy to jest przygotowane, czy to są widzowie, którzy przychodzą poprzebierani w straszydła, ale zawsze to jest element zabawy, która ubarwia to całe przedsięwzięcie.

Czy lato dla kabaretów rzeczywiście czas żniw. Poza kabaretonami są recitale, szczególnie w ośrodkach wczasowych…

– Każdy okres w ciągu roku ma swoje dobre i złe strony. Wiadomo, że od października do grudnia, a potem w marcu, kwietniu gra się imprezy biletowane. W okresie zimowym jest sporo eventów, spektakli dla firm. A teraz w lecie – prawo natury jest takie, że jest ciepło, jest ciepło – jest mnóstwo wypoczywających i każdy chętnie pójdzie na jakąś imprezę. Wczasowicz pójdzie na jedną, czy dwie w czasie turnusu. Oczywiście można to określać mianem żniw, chociaż trzeba powiedzieć, że kilkanaście lat temu było dużo lepiej.

Państwo w Kabarecie pod Wyrwigroszem wszyscy jesteście aktorami. Czy starcza Państwu czasu na jakieś inne, pozakabaretowe zajęcia?

– Przede wszystkim musimy wychowywać dzieci i od czasu do czasu wnuki. (śmiech) Jeśli chodzi natomiast o zawodowe sprawy to każdy z nas jeszcze coś robi. Mamy studio, które jest przez nas wykorzystywane, albo wynajmowane. Każdy z nas ma teatr w Krakowie, albo Stu, albo Ludowy, albo Bagatela. Jednak kabaret jest naszym podstawowym zajęciem, a reszta jest dodatkiem.

Czy na ulicy spotyka się Pan z przejawami popularności, np. prośby o zrobienie zdjęcia z kimś?

– Owszem, ale w moim przypadku to zawsze są przyjemne sytuacje – to są uśmiechy, zaczepne spojrzenia, wymiany uprzejmości.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Pietruszkiewicz