TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Marcin Wójcik: mogą się zdarzyć niespodzianki

400x300

Marcin Wójcik: mogą się zdarzyć niespodzianki (fot. TVP)

– W tym roku będzie u nas dużo o wakacyjnym wypoczynku Polaków – obecnie, w latach osiemdziesiątych i za naszych pradziadków – mówi przed szczecińskim występem Marcin Wójcik z kabaretu „Ani Mru Mru”.

Co pokażecie w tym roku publiczności szczecińskich „Wczasów kabaretowych”?

- Przede wszystkim pokażemy premierowy skecz, w którym nawiążemy do wakacji w latach osiemdziesiątych. Jego głównym bohaterem będzie kierownik ośrodka wczasowego borykający się z charakterystycznymi dla tamtych czasów i warunków problemami. Przypuszczam, że weźmiemy udział w jakimś posiedzeniu rządu, jako że blisko współpracujemy z naszymi przyjaciółmi z Kabaretem Moralnego Niepokoju, a ja prowadzę „Wczasy kabaretowe” razem z Robertem Górskim. Będzie też impreza „All inclusive” o wakacyjnych perypetiach współczesnych Polaków. Pojawi się między innymi Turcja, Tunezja, Egipt, itd. Będzie też wybierana „Miss turnusu” z towarzyszeniem gorących rytmów z lat osiemdziesiątych.

W waszym programie będzie tym więcej polityki czy tematów obyczajowych?

- Na pewno obyczajowych, choć polityki też nie da się uniknąć, jako że jest ona mocno spleciona z obyczajami, zwłaszcza w polskich warunkach.

„Wczasy z kabaretem” zbiegają się z początkiem wakacji. Dużo będzie wakacyjnych akcentów?

- Jakże by inaczej. Mnóstwo, zarówno aktualnych jak i retrospektywnych. Sama nazwa imprezy zobowiązuje. Będzie więc o wspomnianym kierowniku ośrodka wypoczynkowego, będzie o wakacjach Polaków w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, czyli o cudownych wyjazdach na socjalistyczną Rivierę, do Bułgarii i Rumunii. Sięgniemy też do okresu międzywojennego czyli do lat dwudziestych i trzydziestych, kiedy na przykład bogaci jeździli do wód, a biedni w niedziele do podmiejskich lasów z prowiantem, a także nad rzeki i jeziora, gdzie były regularne plaże. Będzie też piknik wakacyjny w stylu naszych pradziadków.

Szykujecie dla publiczności jakieś niespodzianki?

- Wiem, że ona to lubi. Mogą się zdarzyć. Kiedyś podczas jednego z występów kabaretowych stał duży pojemnik z wodą i skończyło się ogólną kąpielą. Czyli było tak jak w teatrze ze strzelbą wiszącą na ścianie. Tak więc mogą zdarzyć się różne rzeczy, zwłaszcza, że koledzy kabareciarze mają niewyczerpane zasoby inwencji i poczucia humoru.

Jesteście jednym z najbardziej znanych kabaretów w Polsce, ale proszę kilka zdań o was dla widzów dopiero poznających tę piękną dziedzinę sztuki…

- Jesteśmy z Lublina i tam mieliśmy pierwszy występ w kawiarni artystycznej klubu-piwnicy „Hades”, 1 grudnia 1999 roku. W styczniu 2000 zaczęliśmy występować tamże, w staromiejskiej winiarni „U Dyszona”. W grudniu tego samego roku wystąpiliśmy po raz pierwszy na szerszym, festiwalowym forum - na III Festiwalu Kabaretów Studenckich „Wyjście z cienia” w Gdańsku i od razu zostaliśmy zauważeni i nagrodzeni. W sumie mamy na koncie siedemnaście nagród. Zaczynaliśmy w bardzo innym składzie osobowym niż dziś. Kolejni członkowie odchodzili z przyczyn … personalnych. Dziś działamy w składzie – Michał Wójcik, Waldek Wilkołek i ja, Marcin Wójcik.

Znacie publiczność szczecińską. Jak ją oceniacie?

- Jest świetna, bardzo inteligentna, spostrzegawcza, żywiołowa i chyba najlepsza z tych publiczności z Polski północnej, z Mrągowem i Lidzbarkiem. Serdecznie pozdrawiam szczecińską publiczność, oczywiście także widzów telewizyjnej Dwójki. Wszystkich serdecznie zapraszam na szczecińskie „Wczasy”. Będzie przednia zabawa.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Lubczyński.