TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

„Zorientują się, że często żartujemy”

400x300

„Zorientują się, że często żartujemy” (fot. TVP)

Reprezentujemy humor absurdalny, a nazwę naszego kabaretu czyta się: „Łowcy kropka be” - mówi Krzysztof Wiśniewski Kereza z kabaretu „Łowcy.B”.

Z czym pokażecie się w Szczecinie na „Wakacjach z kabaretem”? W ogóle i w szczególe…

- W ogóle zaprezentujemy repertuar autorski, a w szczególe będzie to premierowy skecz oraz niespodzianka w postaci thrash heat metalowej piosenki z zaprzyjaźnionym pszczyńskim zespołem Huge Ccm.

Skąd taki dziwny i niejasny tytuł waszego kabaretu?

- Fakt, że tytuł jest trochę absurdalny, ale my właśnie reprezentujemy humor absurdalny, więc to się klei. Dla jasności – nazwę naszego kabaretu czyta się: „Łowcy kropka be”.

Kiedy i gdzie wasz kabaret powstał?

- W 2002 roku z inicjatywy grupy studentów Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Macie na koncie wiele nagród. Można powiedzieć – cały wachlarz ważnych nagród dla kabaretów…

- Nie da się ukryć.

Które zaliczacie do najcenniejszych?

- Każda nagroda cieszy i dodaje skrzydeł, ale chyba najbardziej te pierwsze, na początku drogi, więc wymienię naszą wygraną na przeglądzie kabaretów PAKA w 2003 roku, rok po powstaniu kabaretu. Dostaliśmy też wtedy, między innymi, nagrody: za inteligencję od rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, za najlepszy rekwizyt...

Co to było?

- Walizka z kabaretu „Potem”. Dalej nagrodę w postaci zapowiedzi naszego występu przez Jerzego i Macieja Stuhrów i nagrodę specjalną – pozdrowienie od Michała Ogórka. Bardzo cenimy też dwukrotną pierwszą nagrodę w OBORZE, czyli na poznańskim Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Kabaretowej.

Proszę o przedstawienie zespołu – kadrowo, stylistycznie, tematycznie, osobowościowo…

- Przedstawiam. Paweł Pindur, nazywany też Zakleszczem – blondyn z niesłychanie słodkimi rudymi akcentami. Stanowi on zdumiewające połączenie miłośnika imprezowania z uwielbieniem zdrowego trybu życia. Sławomir Szczęch, zwany też Zlewem – szatyn, kiedyś miał fizjonomię Robinsona Cruzoe, ale teraz ma inną. Wystarczy spojrzeć. Prywatnie mówimy na niego - brat Maćka. Ma też tę cechę, że ładnie śpiewa. Dalej Maciej Szczęch, zwany też Maćkowym Potworem, wspomniany brat Maciek – najwyższy z nas wzrostem i jako jedyny był w Stanach Zjednoczonych, Australii, Norwegii, Szkocji i Toskanii we Włoszech. Ubiera się sam, ale często zona mówi mu co ma założyć. Mówimy na niego: brat Sławka. Następnie Mariusz Kałamaga, nazywany także Basenem, Maryuszem i Mario – wzrost około 178 centymetrów. Najlepiej z nas jeździ na gokartach. Ponadto umie jeździć na rolkach, a jego córka dostała imię na cześć jednej z postaci z filmu. Bartosz Góra – jednym słowem – hipster. Broda, wypasiony telefon, umiejętność tagowania znajomych na fejsie. Ciekawostką jest, że często zmienia operatorów sieci i Internetu. Bartosz Gajda, zwany też Prymusem - tak jak Bartosz Góra, tylko na końcu Gajda. Jota w jotę na pewno do kogoś podobny. Ma aparat, którym nie można robić zdjęć. Kinematograficzny ignorant. Czyli jak widać – bogactwo typów ludzkich.

Do jakiej tematyki inspiruje was wczasowy, wakacyjny charakter szczecińskiej imprezy kabaretowej?

- Właśnie do tematyki wczasowej, wakacyjnej i dodatkowo, z uwagi na lokalny kontekst – szczecińskiej.

Jakiej atmosfery spodziewacie się w Szczecinie?

- Mamy ogromną nadzieję, że publiczność szczecińska okaże się dla nas życzliwa i gościnna. Przygotowujemy materiał taki, że mam nadzieję, że wszyscy będą się dobrze bawili. Liczymy na to, że większość publiczności zorientuje się, że często żartujemy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Lubczyński