TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Katarzyna Pakosińska: będę oczywiście zapowiadać po „Pakosiowemu”

400x300

(fot. leszcze.com.pl)

– Leszcze to nie tylko wyśmienici muzycy. Można powiedzieć, że takich mężczyzn dziś jak na lekarstwo! Mam wielką frajdę przedstawiając ich podczas koncertu. Trwa to czasem dobrą chwilę – mówi Katarzyna Pakosińska, która razem z zespołem Leszcze wystąpi na Świętokrzyskiej Gali Kabaretowej 2014 w Kielcach.

Właśnie wróciła Pani z urlopu. Czy tym razem dla odmiany była Pani w Gruzji? (śmiech)

– Widzę, że zgubić to bym się tak po prostu nie mogła! W przeciwieństwie do mojej walizki, która za mną z wakacji nie doleciała (śmiech). Tak, byłam w Gruzji. Tym razem bardziej aktywnie i z grupą przyjaciół, z których jednego z premedytacją w tym kraju rozkochałam… (śmiech). Było więc trochę kulturalnej biesiady w Tbilisi, konna wycieczka w kierunku Kazbeku, nurkowanie w Morzu Czarnym… Bajka. I energia na nowy sezon zaczerpnięta.

Jednak dla artystów sezon wakacyjny to przeważnie czas wytężonej pracy – wczasowicz lubi pośmiać się podczas występu kabaretu, czy posłuchać piosenek na żywo. Rozumiem, że jest tak również w Pani i zespołu Leszcze przypadku…

– W te wakacje udało |Nam się pięknie i pracę i wypoczynek zaplanować. Były więc i koncerty, z przygodami, a jakże by inaczej – tu pozdrawiam serdecznie Węgorzewo i cudowną panią stomatolog w Giżycku (śmiech); ale i znalazł się czas, by wyjechać.

Jak się Pani układa z członkami zespołu, jak najbardziej mężczyznami? Czy cały czas ma miejsce proces tzw. docierania się?

– „Dotarliśmy” się na pierwszym spotkaniu, które było naprawdę romantyczne. Saska Kępa, kawiarenka, szarlotka… Wiedzieli czym mnie skusić (śmiech). Propozycja współpracy wydała mi się na początku bardzo abstrakcyjna. Podejrzewałam nawet moich przyjaciół o żart typu „jesteś w ukrytej kamerze”. Kluczowe było pierwsze wejście do studia. Iskra porozumienia przeskoczyła. Zagrało.

Zespół Leszcze wcześniej był kojarzony z Maciejem Miecznikowskim, teraz z Panią – jako frontmanami. Instrumentaliści są znacznie słabiej identyfikowalni. Co może powiedzieć Pani o „swoich” chłopakach?

– Leszcze to nie tylko wyśmienici muzycy. Można powiedzieć, że takich mężczyzn dziś jak na lekarstwo! Mam wielką frajdę przedstawiając Ich podczas koncertu. Trwa to czasem dobrą chwilę. A przyznam im dłużej Ich znam to „ta chwila” się dramatycznie wydłuża! (śmiech).

Razem będziecie występować podczas Świętokrzyskiej Gali Kabaretowej. Co tam zaprezentujecie?

– Gala jest uroczystym zakończeniem wakacji. Zabrzmi zatem autobiograficzna „Roześmiana”, która, tak bardzo się cieszę, wpadła w ucho publiczności. Ostatnio stojąc w kolejce do kasy w sklepie, usłyszałam nagle pierwsze dźwięki tej piosenki. – O co chodzi? – pomyślałam. W tym momencie mężczyzna stojący przede mną zaczął gwałtownie szukać czegoś po kieszeniach… i wyciągną telefon. To było bardzo przyjemne, choć przyznam się, że wycofałam się dyskretnie, by pana swoją obecnością nie speszyć (śmiech). Oprócz „Roześmianej” wykonamy premierową piosenkę „Zubiza”, która jest moim osobistym hołdem uwielbienia złożonym Sophii Loren i Marcello Mastroianniemu. Nie zdradzę szczegółów, ale będzie erotycznie gorąco. Będę oczywiście zapowiadać po „Pakosiowemu” oweż piosenki. Ale nie nazwałabym tego monologiem, choć telefon od przyjaciółki Aliny mogę spontanicznie odebrać (śmiech). Szykuję też pewną dość szaloną niespodziankę, nie wiem tylko czy uda mi się do niej przekonać reżyser Gali, Becię Harasimowicz, ale..! (śmiech).

Słyszałem, że ten występ ma być dla Pani powrotem do twórczości kabaretowej…

– Nie może być POWROTEM, bo od twórczości kabaretowej nawet na krok nie odeszłam. To jest mój żywioł. Nawet „zaglądając” do innych szuflad, takich jak teatr, pisanie etc., to zawsze znajdzie się tam „Pakosiową” nutkę, czyli dość specyficzne widzenie satyryka.

Oglądam często w TVP Rozrywka powtórkowe odcinki „Tygodnika Moralnego Niepokoju”. Występy w Kabarecie Moralnego Niepokoju to ładnych parę lat Pani życia zawodowego. Minęło już trochę czasu od Waszego rozstania. Jak z tej perspektywy ocenia Pani swój „Moralny” okres?

– To wspaniały czas, który rozciągnął czasy studenckie na dobre parę lat. Czas dojrzewania, podejmowania ważnych decyzji życiowych, „łapania” doświadczenia scenicznego, by z amatora stać się profesjonalistą. A „Tygodnik Moralnego Niepokoju”? Pasjami ogląda go teraz po raz nie wiem który moja Babcia. Relacjonuje mi poszczególne odcinki. A mi wierzyć się nie chce. To takie coś zagrałam?! (śmiech). Tygodnik nagrywaliśmy przez 3 lata w morderczym tempie. Każdy półgodzinny odcinek miał premierę raz w tygodniu. To były tysiące skeczy, setki moich prezenterskich zapowiedzi. Najbardziej kreatywny czas KMN. Najwspanialsza praca i zabawa. Ponieważ mam box w domu od czasu do czasu z przyjemnością i bez poczucia obciachu tam zaglądam.

Nie stroni Pani od występów teatralnych. Rozumiem, że ta forma działalności będzie przez Panią kontynuowana…

– Nie od kabaretu, ale właśnie od teatru rozpoczęła się moja przygoda z profesjonalną sceną. Był to rok 1992 i warszawski Teatr Stara Prochownia. Wspaniali aktorzy, których z fascynacją podpatrywałam: Wojciech Siemion, Andrzej Chyra i Robert Rozmus. Dla mnie wspaniali koledzy i nauczyciele. Przy fortepianie Wojtek Kaleta, przy którym zdobywałam pierwsze wokalne szlify. Teatr to było od początku moje wielkie marzenie. Teraz się spełnia. Mam dziś swój teatralny dom, myślę tu o Teatrze Kamienica. Zagrałam tam już w dwóch spektaklach „Honeymoon” i „ZUS, czyli Zalotny Uśmiech Słonia”… Publiczność może mnie też zobaczyć w „Małżeńskim Rajdzie Dakar” gdzie gram u boku niepowtarzalnego Mirka Zbrojewicza… Do teatru wróciłam, ale przyznam, że nie było to proste po 16 latach grania jedynie na estradzie. Są to diametralnie różne formy. Posługujemy się zupełnie innymi instrumentami. Jednak doświadczenie kabaretowe bardzo się przydaje.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Pietruszkiewicz
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję pliki cookies z tej strony