TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Nowaki: dać z siebie wszystko

400x300

Kamil Piróg, Tomasz Marciniak i Ada Borek (fot. Jan Bogacz/TVP)

– Kabareton w Kielcach rzeczywiście podsumowuje jakiś etap w danym roku, dlatego zagramy tam skecz o gosposi księdza, który podczas tego sezonu był wszędzie świetnie odbierany, a drugi skecz to niespodzianka... – mówią członkowie kabaretu Nowaki, który wystąpi podczas Świętokrzyskiej Gali Kabaretowej 2014 w Kielcach.

W połowie sierpnia prowadziliście kabareton w Kołobrzegu. Pogoda nie rozpieszczała – ani Was, ani publiczności. Co możecie opowiedzieć o przebiegu tej imprezy? Wydaje się, że pogodowo gorzej było tylko podczas tegorocznych Kabaretowych Wakacji z Duchami w Przemyślu…

– Pogoda jak pogoda. Raz lepsza, raz gorsza. Najważniejsze wychodząc na scenę dać z siebie wszystko, a wtedy publiczność odwdzięczy się zostając nawet podczas ulewy.

Lato to zwykle czas dla artystów kabaretowych bardzo pracowity. Choć jak wiem, każdy stara się złapać jakiś urlop. Co możecie powiedzieć o specyfice kalendarza kabareciarzy?

– Kalendarz kabareciarzy jest odwrotny od kalendarza statystycznego obywatela. Pracujemy, kiedy inni odpoczywają i odwrotnie.

Jakie to lato było dla kabaretu Nowaki? Chodzi o recitale oraz te większe imprezy składankowe…


– Lato dla Nowaków było pracowite, dało dużo satysfakcji zawodowej, jak i możliwość złapania oddechu podczas urlopu.

Świętokrzyska Gala Kabaretowa to specyficzny kabareton, po podsumowujący okres wakacji? Co pokażecie publiczności w Kielcach?

– Kabareton w Kielcach rzeczywiście podsumowuje jakiś etap w danym roku, dlatego zagramy tam skecz o gosposi księdza, który podczas tego sezonu był wszędzie świetnie odbierany, a drugi skecz to niespodzianka...

Przed Nowakami mieliście doświadczenia w działalności w innych kabaretach. Rozumiem, że to zaprocentowało i procentuje cały czas. Skąd pomysł na kabaret właśnie w takim 3-osobowym składzie?

– Pomysł na trzyosobowy kabaret podrzuciło życie...

Jak powstaje Wasz program? Czy głównie w busie, który wozi Was podczas tras koncertowych?

– Program powstaje wszędzie. Miejsce się nie liczy, tyle co sytuacje w nich zastane, lub dobry nastrój w danym z nich.

Jakbyście określili prezentowany przez Was rodzaj humoru? Fakt, że w zespole jest przedstawicielka płci pięknej poszerza możliwości w porównaniu z kabaretami czysto „samczymi” – sporo jest u Was skeczów dotyczących życia małżeńskiego (sama nazwa Nowaki sugeruje typową polską rodzinę), czy też ogólnie relacji męsko-damskich…

– Nasz rodzaj humoru powinni określić widzowie, oni najlepiej to widzą i wiedzą. A my sądzimy, że nasz humor jest uniwersalny, życiowy i ma dużo energii.

Istniejecie jako Nowaki od 2007 roku. Na początku pewnie nie było łatwo zaistnieć w świadomości widza jako ta konkretna formacja. Od czego są jednak festiwale kabaretowe i nagrody, w tym te z krakowskiej PAKI… Jak Wam pomogły te dość liczne nagrody?

– Nagrody pomagają, ale też trzeba udowodnić, że się należały, więc wszystko sprowadza się do ciężkiej pracy. Same nagrody nie załatwią wszystkiego, trzeba cały czas się rozwijać.

Kabareciarze z Zielonej Góry, określani wspólnie jako Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe, wydają się być rodziną, która spotyka się w klubie „Gęba”. Ja bym zaryzykował stwierdzenie – jeśli, to tylko troszkę na wyrost – że wszyscy jesteście dziećmi kabaretu Potem i Władysława Sikory. Co możecie powiedzieć o tym zielonogórskim fenomenie kabaretowym?

– Przed wszystkim jesteśmy dziećmi swoich rodziców. A kabaretowo w Zielonej Górze wyrośliśmy na dobrych wzorcach, tradycji, ale też poszukiwaniu swojej drogi i pracy nad samymi sobą.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Pietruszkiewicz