TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Adam Małczyk: my musimy to spiąć

400x300

Barbara Tomkowiak i Adam Małczyk (fot. Jan Bogacz/TVP)

– Do tego, jak znam życie, będę miał tzw. ucho. Będą do mnie docierać cały czas informacje, co mam robić – czy mam skracać, czy mam wydłużać swoje wypowiedzi. To będzie jednak na żywo w telewizji. Jest to duże przedsięwzięcie i ciężka robota, ale i duża przyjemność – mówi Adam Małczyk z Formacji Chatelet, współprowadzący Świętokrzyską Galę Kabaretową 2014 w Kielcach.

Widziałem w internecie Wasze zdjęcie – tj. Basi Tomkowiak, Michała Pałubskiego i Pańskie – z plaży w Łebie. Według mojej oceny, wyglądaliście na osoby w najwyższej formie…

– (śmiech) Dziękuję bardzo. Mentalnie na pewno jesteśmy w najwyższej formie. Fizycznie jesteśmy troszeczkę zmęczeni, ale do Świętokrzyskiej Gali Kabaretowej wypoczniemy.

Gala jest ostatnim kabaretonem w sezonie wakacyjnym. I będzie Pan mógł jako prowadzący imprezę wspólnie z Basią Tomkowiak podsumować tegoroczny sezon…

– Tak. Ten kabareton ma mieć właśnie taką formę, że ma być podsumowaniem sezonu wypoczynkowego, ale i kabaretowego. Kabarety mają pokazać największe swoje hity wystawiane w ciągu tego roku. Właśnie ta Gala ma być podsumowaniem sezonu i mam nadzieję, że podobnie jak rok wcześniej, właśnie w Kielcach będzie najwyższy poziom.

Rozumiem, że jeśli chodzi o prowadzenie Świętokrzyskiej Gali to wykorzystacie swojego doświadczenia z wspólnych występów w programie TVP2 „Dzięki Bogu już weekend”…

– Tak, na pewno z „Dzięki Bogu już weekend”, ale mamy też wspólne doświadczenia sceniczne. Jeździmy po Polsce z Basią i występujemy. Jesteśmy coraz bardziej zgrani, coraz lepiej czujemy się ze sobą. Na pewno to zaprocentuje podczas Świętokrzyskiej Gali Kabaretowej.

A co mógłby Pan powiedzieć dobrego o współprowadzącej, Basi Tomkowiak…

– Sytuacja jest o tyle delikatna, że ona właśnie siedzi koło mnie. (śmiech) Postaram się jakoś z tego zadania wybrnąć. Ale co mogę powiedzieć o Baśce to pierwsze, co się rzuca w oczy, że jest wyrazista i bardzo ładna. Dostajemy sygnały od widzów, że bardzo im się podoba na scenie. Ale oprócz tego, że jest ładna – co nie jest częstym zjawiskiem – to jest mądra, bystra i szalenie złośliwa, a ponoć złośliwość świadczy o inteligencji. Jest więc rzadkim zjawiskiem – i to nie tylko na scenie kabaretowej, ale ogólnie wśród płci pięknej.
Wasza robota jako prowadzących to jest coś więcej niż odegranie np. dwóch skeczów. Wy musicie ściśle współpracować z reżyserem i połączyć wszystko w jedną całość…

– Tak, my musimy to spiąć. Kiedy dostaje się listę wszystkich skeczów, wszystkich podpunktów, które będą tworzyły całość kabaretonu to wtedy pisze się scenariusz konferansjerski. Naszą rolą jest zapowiadanie kabaretów, czy sprzedawanie publiczności różnych informacji takich technicznych. Jednak musimy do tych skeczów wprowadzać. W niektórych weźmiemy też udział, bo z Kabaretem Skeczów Męczących planujemy jakieś wspólne przedsięwzięcia. Poza prowadzeniem konferansjerki my jako Formacja Chatelet będziemy wystawiać też dwa skecze, a jedną piosenkę będzie Baśka śpiewała. Tak więc troszeczkę pracy nas czeka. Do tego, jak znam życie, będę miał tzw. ucho. Będą do mnie docierać cały czas informacje, co mam robić – czy mam skracać, czy mam wydłużać swoje wypowiedzi. To będzie jednak na żywo w telewizji. Jest to duże przedsięwzięcie i ciężka robota, ale i duża przyjemność.

Mam takie historyczne pytanie dotyczące Formacji Chatelet. Istniejecie od 1996 roku, zdobyliście nagrody (m.in. na PACE i FAMIE), które wypadało zdobyć, ale zespół się zmniejszył. Czy stało się to w jakichś dramatycznych okolicznościach?

– Przez skład przewinęło się masę osób i tak naprawdę tylko ja jestem od samego początku do teraz. Na początku ludzie przychodzili i odchodzili w naturalny sposób. Na początku nie żyliśmy z Formacji, to nie była forma zarobkowa, ale tylko i wyłącznie hobby. Zawodowo zajmujemy się tym 7-8 lat. Żyjemy z tego, to jest nasz zawód i nie wyobrażamy sobie innego życia.

Ja doskonale kojarzę z Formacją Chatelet dwie osoby – Jerzego Jana Połońskiego i Adama Grzankę. Przypominam sobie, że z Adamem Grzanką prowadził Pan jakiś program telewizyjny…


– Tak, zdarzyło nam się prowadzić z Adamem parę programów. Robiliśmy z Krzysztofem Haichem w krakowskiej telewizji regionalnej program „Świrnik”. Trwało to parę lat. Później robiliśmy już w konkurencyjnym TVN „Usterkę” i „Maraton Uśmiechu”. Później jeszcze było coś w TV4, a ostatnio już bez Adama „Dzięki Bogu już weekend” w TVP2. Tych występów w telewizji było dużo w naszej działalności.
A czy mógłby Pan jakoś krótko zarekomendować tę kielecką imprezę?

– Myślę, że została zebrana taka śmietanka kabaretowa. W tej Gali bardzo interesujące jest to, że będzie duży rozstrzał tematyczny i duża różnorodność, jeśli chodzi o kabarety. Jest tak, że polski kabaret ma wiele twarzy i trafia do różnego widza. Każdy kabaret ma swoich fanów i zapewne antyfanów. Paranienormalnych nie trzeba chyba reklamować – jest to taka petarda kabaretowa, która zapełnia każdą salę i każdy amfiteatr. Kabaret Skeczów Męczących będzie trochę w roli gospodarza, bo oni są z Kielc. Chłopaki będą mieli scenki, w których będą podsumowywać ten miniony sezon. Będzie Kabaret pod Wyrwigroszem, być może dla nieco starszego widza, ale świetny aktorsko.

Bo wszyscy są tam aktorami…

– Tak, wszyscy są aktorami i dopiero później zaczęli robić kabaret. Będzie Formacja Chatelet, czyli my, i sądzę, że na polskiej scenie jesteśmy identyfikowalni. Będzie kabaret Nowaki, który zawsze warto oglądać ze względu na Adę Borek, która sama w sobie jest też zjawiskiem.

No i przedstawili ostatnio rewelacyjny skecz o teściowej z siekierą…

– Tak, ja widziałem już wcześniej ten występ, ale rzeczywiście jest to świetny skecz i chyba po raz pierwszy Ada tam nie odgrywa głównej roli.

A przecież będzie jeszcze Andrzej Poniedzielski…

– To jest klasa sama w sobie. Przyznaję, że uwielbiam Andrzeja i prywatnie i scenicznie. Andrzej jest geniuszem słowa i warto go słuchać. Poza tym z zespołem Leszcze pojawi się Kasia Pakosińska, na którą zawsze jest miło popatrzeć…

A jak by Pan określił rodzaj humoru, który uprawiacie jako Formacja Chatelet – czy w ogóle da się odpowiedzieć na takie pytanie?

– To jest bardzo ciężkie. Kiedyś były takie podziały – na humor abstrakcyjny, polityczny… My staramy się unikać polityki, a raczej przedstawiamy sytuacje życiowe i rozdmuchujemy je do absurdalnych rozmiarów. Ale trudno mi określić jakoś jednoznacznie to co robimy.

Czy mi się wydaje, ale chyba mocny u Was jest motyw gejowski za sprawą Michała Pałubskiego i jego Euzebiusza, czyli Buby…

– Ostatni skecz o Bubie zagraliśmy 5 lat, ale to się za nami ciągnie…

Pewnie także przez powtórki na TVP Rozrywka…

– W jakimś stopniu pewnie tak. Ta postać była tak silna i tak się wryła w pamięć widzów, że to się za nami cała czas ciągnie, a my dawno tych skeczów nie gramy.

Przypominam Wasz skecz o kręceniu scenek filmowych, do którego wciągaliście osoby z widowni i słynny zwrot „Panie reżyserzu!”…

– To jest ten skecz, gdzie bijemy się po twarzach. To się nazywało „Zdrada” i byłem bardzo zadowolony z tego skeczu. Ale też już go nie gramy. Myślę, że wróciliśmy do pierwotnej formy Chatelet, czyli mamy dwie, trzy takie sceny parateatralne.
 
Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Pietruszkiewicz
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję pliki cookies z tej strony