TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Piotr Laskowski: kobieta dodaje blasku na scenie

400x300

Magda Florczak i Piotr Laskowski (fot. Sakreble)

– Będzie tylko jeden skecz, który roboczo nazywa się „McDonald‘s“ z mojego solowego programu. Jest to skecz, który chyba najbardziej zadziwił jurorów na PACE. Właśnie za niego dostałem największe wyrazy uznania. Od Tomka Jachimka usłyszałem, że zazdrości mi, że to nie on to napisał – mówi Piotr Laskowski z kabaretu Sakreble, który wystąpi w Wakacjach z Kabaretem – Szczecin 2014.

Gdy usłyszałem nazwę Waszego kabaretu to przypomniała mi się dobranocka o Rumcajsie i książę pan, który klął szpetnie po francusku. Czy to była inspiracja do nadania tej nazwy?

– Wiele osób sądzi, że tak musiało być. Jednak geneza powstania nazwy naszego kabaretu jest banalna. Szukaliśmy nazwy przez dłuższy czas i padało wiele propozycji, ale nie mogliśmy się zgodzić na żadną z nich. W pewnym momencie zakłąłem szpetnie po francusku „sakreble“, zaproponowałem taką nazwę i tak już zostało.

Wspomniał Pan, że była to jakaś grupa osób – teraz są dwie. Jaka jest historia kabaretu?

– Po raz pierwszy się spotkaliśmy w 2004 roku, zaczęliśmy próby, a pierwszy występ miał miejsce w 2005 roku. Było tak, że ja wcześniej miałem już przygotowane jakieś teksty. Dałem ogłoszenie i poszukiwałem aktorów, którzy mieliby razem ze mną tworzyć ten kabaret. Miałem teksty i pomysły, a nie miałem aktorów i poszukiwałem ich poprzez znajomych i wspomniane już ogłoszenia. Nie wszyscy  brali mnie na serio, ale kiedy kabaret powstał to ludzie zaczęli się zgłaszać tłumnie. Początkowo mieliśmy 5 stałych członków plus 3 takich satelitarnych. Później był skład 3-osobowy, by później stać się dwuosobowym. Chociaż w 2011 roku nastąpiła istotna zmiana, bo wcześniej był duet męski, a teraz jest duet mieszany.

Jako kabaret Sakreble zdobył Pan już nieco różnych nagród, jednak ta na festiwalu PAKA to już trochę inny wymiar…

– Tak, to najbardziej prestiżowy festiwal. Ja wielokrotnie tak próbowałem dostać się choćby do półfinału. Wcześniej się nie udawało, a w tym roku było II miejsce. Duży sukces.

Jurorzy na PACE to co roku bardzo zacne grono i owe grono przedstawia motywacje swoich decyzji. Czym ujął ich występ?

– Forma, którą zobaczyli była nietypowa. Jeden człowiek na scenie nie musi oznaczać stand-upu, który w te chwili jest bardzo popularny. Jeden człowiek na scenie, a jakby nas wielu było – w trakcie spektaklu jestem sam na scenie, natomiast jest bardzo wiele głosów nagranych, które są puszczane z tzw. offu. Najczęściej są to rozmowy telefoniczne, a ja jakoś muszę tę pustkę na scenie wypełnić, będąc w trakcie występu nieruchomym. Ludzie byli zdziwieni tym, że mimo że na scenie była tylko jedna osoba to tak dobrze się bawili. Urzekły ich pomysły, a była to historia bezrobotnego, poźniej już pracownika, który nie ma lekko w życiu. Nigdy nie udaje mu się zahaczyć gdzieś na dłużej. Są to takie historie z życia wzięte i poniekąd budowałem to na własnym przykładzie – bo nie żyję z kabaretu, ale jestem przedstawicielem handlowym i dużo dziwnych przygód w mojej karierze zawodowej mi się przytrafiło. Stąd może ta niebanalność programu.
A jak ocenia zmianę z duetu męskiego na mieszany z Magdą Florczak. Wydaje się, że to stwarza większe możliwości, jeśli chodzi o skecze…

– Tak. Wcześniej, jeśli chcieliśmy zagrać rolę żeńską, jeden z nas się musiał przebierać za kobietę i wyglądało to nieco dziwnie. Magda wniosła do kabaretu pewnego rodzaju energię, której wcześniej nie było. Kobieta w składzie zawsze dodaje jakiegoś animuszu, blasku na scenie. Zawsze mówiłem, że to Magda jest twarzą kabaretu, a ja jestem od pisania tekstów. Zdarzyło się tak, że to mój solowy program zdobył nagrodę na PACE, natomiast szykujemy oczywiście programy w dwójkę. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie o nas głośno.

A czy Pani Magda miała wcześniej jakieś doświadczenie estradowe?

– Nie miała. Tak się złożyło, że jest moją partnerką życiową i także przedstawicielem handlowym. Tak wyszło, że wspólnie zajęliśmy się kabaretem i jakoś nam to nieźle wychodzi. Niektórzy mówią nam, że to bardzo niezdrowe, ale póki co nie narzekamy.

O czym są Wasze skecze? Jak jest w zespole mężczyzna i kobieta to sprawy męsko-damskie stają się tematem w sposób naturalny…

– Występujemy obecnie z dwoma programami, a od skeczów starych staramy się odchodzić. „Jakoś tak” to mój program solowy, w którym pokazuję perypetie życiowego  nieudacznika. Program „Femininum” to jak wynika z nazwy program bardzo feministyczny, w którym Magda podkreśla rolę kobiety w życiu mężczyzny. Program ten ukazuje słabości męskiego świata i stawia na piedestał kobiety, które są siłą napędową wszystkiego. W jednym ze skeczy pada nawet stwierdzenie, że to dzięki kobietom jeszcze ten świat się jakoś kręci, bo my mężczyźni nie dalibyśmy sobie rady.

Jestem bliski akceptacji takiego stwierdzenia. A co pokażecie w Szczecinie w Wakacjach z Kabaretem?

– Będzie tylko jeden skecz, który roboczo nazywa się „McDonald‘s“ z mojego solowego programu. Jest to skecz, który chyba najbardziej zadziwił jurorów na Pace. Właśnie za niego dostałem największe wyrazy uznania. Od Tomka Jachimka usłyszałem, że zazdrości mi, że to nie on to napisał. A skecz powstał w 15 minut – było to jednym tchem, bez odchodzenia od klawiatury. Wydaje mi się, że rzecz jest bardzo prawdziwa i dotyczy perypetii pracownika jadłodajni na wynos.
 
A jak wyglądają Wasze występy? Czy byliście w programie TVP?

– Raz wystąpiliśmy wspólnie, a ja wystąpiłem solo w programie „Tylko dla dorosłych“ ze skeczem „Radio”. Jako kabaret Sakreble działamy od dawna. Występy są w całej Polsce – jakieś plenery, dni miast, imprezy firmowe. Jesteśmy także współprowadzącymi Sieradzkiej Kuźni Kabaretowej. W tym roku nie podołamy temu, bo występów mamy coraz więcej. A oprócz tego pracujemy, mamy dzieci i tych obowiązków jest wiele. To nie pozwala nam skorzystać ze wszystkich zaproszeń, jakie otrzymujemy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Pietruszkiewicz